Po 5 miesiącach udało mi się osiągnąć cel.

Szło bardzo opornie, co mnie nie dziwiło gdyż jestem w wieku kiedy raczej nabiera się wagi, a nie chudnie, jednak udało się w końcu i mam nadzieję, że już tak zostanie.
Przed przejściem na II fazę postanowiłam skorzystać z glukometru, żeby się przekonać jak reaguję na różne posiłki.
Przykładowe wyniki (1/2 h po posiłku, czasami upewniałam się jeszcze po następnej 1/2 h)
Rano: 79
Po kawie (arabica z mlekiem) - b.z.
Ś: chleb z twarogiem 0% i pastą z bakłażana i + warzywa + naleśniki z truskawkami + kawa z mlekiem - 98
O: zapiekana cukinia z piersią i warzywami + surówka - 92
K: makaron pełnoziarnisty z pastą pomidorową + truskawki + kefir - 136
W kolejne dni b. podobne pomiary: po posiłkach tłuszczowych (ryba lub piersi lub ser) z warzywami duszonymi i surówką wynik rzadko przekraczał 100, po śniadaniu zawsze bardzo obfitym (ok. 200 g chleba pełnosiarnistego z białym chudym serem, dżemem i z niewielką ilością warzyw) do tego kawa z mlekiem lub herbata Pu-erth - niewiele powyżej 100, a maksymalnie 127.
Gorzej było po kolacjach węglowych, szczególnie z makaronem razowym ale nadal w normie (do 140). Największą niespodzianką

okazał się makaron z fasoli mung. Dwukrotnie jadłam go z pastą z bakłażana, cebuli, czosnku i grochu (własnej roboty), do tego kefir i ogórki i za każdym razem wynik 170!

Pastę sprawdzę jeszcze z innymi dodatkami, makaronu chyba już nie ruszę