Właśnie zakupiłam słoik inuliny i mam zamiar wykorzystać ją w kuchni. Z opisu wynika że nadaje się świetnie w naszej diecie.
Inulina - Naturalny prebiotyk
INULINA
INULINA - Łagodna słodycz natury!
Rozpuszczalny błonnik pokarmowy z korzenia cykorii.
Inulina jest naturalnym węglowodanem, nie trawionym przez ludzkie enzymy. Składa się z cząsteczki glukozy połączonej z łańcuchem (od kilku do kilkudziesięciu) cząsteczek fruktozy. W stanie naturalnym występuje ona w korzeniach lub bulwach niektórych roślin, najczęściej pozyskiwana jest z cykorii. Inulina jest łagodnie słodka w smaku, posiada mniej więcej 1/10 słodyczy cukru. Jej indeks glikemiczny wynosi 14

, a kaloryczność 1.6 kcal/g

, co znaczy, że bez problemów mogą ją spożywać osoby chore na cukrzycę i odchudzające się.
Inulina jest przede wszystkim prebiotykiem. Oznacza to, że stanowi doskonałą pożywkę dla pożytecznych bakterii jelitowych, jak Lactobaccillus czy Bifidobacterium. Bakterie te są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania całego organizmu, nie bez powodu określa się je mianem "probiotyków" (z greki - „wspierających życie”).
Z badań naukowych wynika, że około 40% masy inuliny przekształca się w biomasę bakterii. Inulina uważana jest także za rozpuszczalny błonnik pokarmowy. Wiążąc duże ilości wody zwiększa ilość treści pokarmowej obniżając jednocześnie jej kaloryczność. Teoretycznie nie istnieją ograniczenia w spożyciu inuliny, jednak niektóre kraje UE zalecają spożywanie do 20g inuliny dziennie. Jest to spowodowane możliwym lekkim działaniem przeczyszczającym, zwłaszcza dla "nieprzyzwyczajonych" jelit.
Źródło
www.inulina.pl
Otóż właściwości higroskopijne inuliny czynią ją dobrym zagęstnikiem do zup czy sosów (w miejsce tradycyjnej białej mąki), jeśli tylko przyjdzie nam ochota na przydanie im odrobiny słodyczy. Po roztarciu jej z olejem i dowolnymi dodatkami otrzymujemy słodką pastę, jaką możemy posmarować na przykład naleśnik... który sporządziliśmy również z dodatkiem inuliny, bowiem sprawdza się ona doskonale jako składnik ciasta. Dodaje smaku właśnie naleśnikom, plackom, pączkom i omletom, a ciastka i ciasta (a jeśli któryś z czytelników wykaże się ambicją, także domowy chleb) zachowują dłużej świeżość; natomiast ciasteczka przyjemniej chrupią w ustach. Inulinę możemy również dodać do deserów, takich jak budyń, kisiel, galaretka czy kogiel-mogiel... A to dlatego, że gotowana z niewielką ilością wody przybiera postać galaretki, a także zyskuje gładkość i smarowność, dzięki czemu może częściowo zastąpić różne skrobie oraz tłuszcz. W przemyśle spożywczym na coraz większą skalę dodaje się ją do wszelkiego rodzaju fermentowanych produktów mlecznych, jak jogurt, kefir czy zsiadłe mleko. W domu możemy wypróbować wariant ze zsiadłym mlekiem sojowym - smakuje wybornie...
Inulina jest też dobrym stabilizatorem emulsji (na przykład majonezów) oraz piany białkowej. W domowej kuchni można ją jeszcze dodawać do past warzywnych, twarożków, pasztetów - wszędzie tam, gdzie przyda się coś stabilizującego, zagęszczającego lub wiążącego.
Przy okazji należy zaznaczyć, że inulina dodana do produktów spożywczych zmniejsza de facto ich kaloryczność w określonej masie (ciasto zawierające inulinę ma mniej kalorii, niż ta sama jego ilość bez tego dodatku), co czyni ją przydatną dla osób odchudzających się.
źródło:
www.xylinuland.com