Ponieważ dostaję coraz więceyj pytań o MM w USA poniżej podzielę się swoim trzyletnim doświadczeniem.
Przede wszystkim - nie jest lekko !
Ja już nie mówię o znalezieniu produktów bez cukru czy tez o właściwym składzie B/T/W ale głównie bez jakichś tajemniczych chemii w składzie, co tutaj jest standardem.
Przede wszystkim polecam sieć suoermarketów Whole Food Market. To jest moja Mekka (a właściwie jedyny sposób na przetrwanie). Jest na pewno nieco drożej niż w standardowych supermarketach no ale przynajmniej wiem co jem. A przy pierwszym moim pobycie w USA niby jadłam jak zawsze i przytyłam 8 kg w 4 tygodnie, więc po tym doświadczeniu wiem, że nie będę na zdrowym (czytaj: "normalnym") jedzeniu oszczędzać.
Na tej stronie można znaleźć lokalizacje sklepów tej sieci:
http://www.wholefoodsmarket.com/
Tam kupuję między innymi:
mleko i jajka bez dodatku hormonów (osobny regał)
ryby (jak jadłam mięso to ttylko stamtąd - też z regału "bez hormonów")
chleb Mastermacher czerwony (Whole Rye Bread) - dokładnie ten polecany tu na forum
jogurt FAGE (Authentic Greek Yoghurt) TOTAL 0% (białe pudełka z różowo-granatowym napisem)
śmietanę AXELROD All Natural Sour Cream (białe pudełko z czerwonyk kwiatkiem w granatowym kółku)
Kefir naturalny (jedyny jaki jest , zresztą nigdzie indziej w USA nigdy nie widziałam, czasami zdarzają się smakowe ale zawsze są z cukrem)
poza tym produkty ich własnej marki "365 Organic" (w puszkach, słoikch, kartonach itp) - trzeba czytać składy, większość jest bez świństw chemicznych a czasami nawet bez cukru. mają najlepsze pomidory w puszce jakie jadłam :-)
warzywa - mają warzywa typu "organic" czyli niemodyfikowane genetycznie. są niestety KOSZMARNIE drogie. no ale warzywa w USA (a przynajmniej w dużych miastach na wschodnim wybrzerzu gdzie mieszkam/łam) są i tak najdroższe z całej żywności, i to przez cały rok
Drugą siecią supermarketów, gdzie też można kupić jedzenie bez chemii jest Trader's Joe (
http://www.traderjoes.com/ )
Tam mają mniejszy wybór ale są te same jogurty, mleko, jajka. I mają lepsze sery moim zdaniem.
Ale i tak w USA najtrudniejsze w MM jest chyba oparcie sie temu wszechobecnemu junkfoodowi, zapachom i ślicznym widokom w knajpach. I Starbucksom :-) Ale przede wszystkim lodom Ben and Jerry (
http://www.benjerry.com/ ) - chociaz robią juz bez cukru :-)
No a wodę piję oczywiście Poland Spring ! (mimo że niestety z Polską oprócz nazwy nie ma nic wspólnego)
POWODZENIA