Zrobilam dzis
Oczywiscie zapomnialam dac proszek, dodalam tylko sode, ale na szczescie wiecj niz w prepisie.
Druga wpadka do ilosc mleka, jak je doalam to mi powstala zupa a nie ciasto, wiec kolejna szklanka maki poszla w ruch.
Trzecia wpadka to leniestwo - nie chcialo mi sie kroic jablka to utarlam je na duzych oczkach.
I chyba przez te trzecia wpadke polowa ciasta zostala w formie (pieklam w keksowce, mufinkowej poki co brak)
Z wierzchu bylo upieczone, dlubalam patykiem w srodku i tez bylo oki, ale jak je zaczelam wyjmowac to rozpadlo sie

caly srodek tot aka mazia.. ale da sie zjesc
Maz bierze jutro do szkoly wypieczona gore, ja wyzeram lyzka z foremki reszte na sniadanie