http://serwisy.gazeta.pl/...6.html?skad=rss
"Zwierzęta jedzą po to, by żyć. Współczesny człowiek - szczególnie Europejczyk i Amerykanin - zdaje się żyć po to, by jeść.
Wystarczy otworzyć niemal dowolną gazetę, czy dowolny kanał telewizyjny, by natrafić na informację o jedzeniu, reklamę czegoś do zjedzenia bądź... informacje o tym, jak się najskuteczniej odchudzić”. Tak zaczyna się arcyciekawa książka polskiego biologa Marka Konarzewskiego „Na początku był głód”. Konarzewski stawia tezę, że nasz organizm jest wciąż lepiej przystosowany do trawienia menu paleolitycznego niż do produktów z półek supermarketów. Homo sapiens jako gatunek został uformowany ok. 100 tys. lat temu i z punktu widzenia biologii wciąż należymy do tamtego odległego świata. Tymczasem współcześni ludzie przetwarzają jedzenie w sposób, od którego naszym przodkom zrobiłoby się słabo na samą myśl. Słodzimy, solimy i pieprzymy ponad miarę. Notorycznie się przejadamy, a na dodatek lubimy zapijać to wszystko napojami zawierającymi alkohol, substancją skrzętnie omijaną przez innych mieszkańców naszej planety. Skutek? Miliony otyłych, zmagających się z cukrzycą, chorobami układu krążenia, nowotworami, marskością wątroby. Wszystko to, czym napełniamy żołądki niezgodnie z naszą biologią, obraca się więc przeciw nam.
Dlaczego tak się dzieje? Jak mogliśmy się znaleźć w podobnej pułapce? Co z tym należałoby zrobić? Książka próbuje przynieść odpowiedzi na powyższe pytania. Konarzewski stara się być maksymalnie obiektywny, przytaczając często sprzeczne wyniki badań, a także podkreślając, jak bardzo nauka o jedzeniu narażona jest na uwikłanie w politykę i wielki biznes. Fascynująca lektura. Gorąco polecam. Nie tylko obżartuchom.
Marek Konarzewski "Na początku był głód", PIW, Warszawa 2005