Jako że od jakiegoś czasu mam awersję do mąki razowej, mielę płatki owsiane na drobno i z tego robię wypieki. Wczoraj robiłam naleśniki i chcę się podzielić przepisem, bo są naprawdę dobre.
Długo nie wklejałam przepisu, gdyż mam trudności z ustaleniem proporcji, a to dlatego, że wszystkiego daję na oko. Wierzcie mi, tutaj proporcje mąki (owsianej ) i mleka nie są takie ważne. Trzeba pokombinować.
Mniej więcej to będzie tak:
Potrzebne składniki:
jedno białko (ubite na sztywną pianę)
szklanka mleka 0%
pół szklanki wody mineralnej gazowanej
łyżka fruktozy
łyżeczka proszku do pieczenia
2 szklanki mąki owsianej (czyli zmielonych płatków owsianych)
Z białka ubijamy sztywną pianę, następnie dodajemy resztę składników i miksujemy chwilkę
Patelnię teflonową smarujemy wacikiem umoczonym w oleju, lub oliwie. Ja posmarowałam tylko raz. Wylewamy ciasto, starając się w miarę cienko rozsmarować, co jest trochę trudne bo ciasto jest gęste.
Naleśniki rosną i stają się rumiane. Zaraz po usmażeniu są twarde i sztywne, po kilku minutach leżenia na talerzu robią się miękkie.
W międzyczsie przygotowujemy sobie jakiś farsz do nich. Dobre są z dżemem MM, ja umieszałam kawałek chudego twarogu z jedną Jogobelką truskawkową.
Można jeść na różne sposoby
Ten mi akurat pękł, inne były ładniejsze, ale zdjęcia nie zrobiłam
A później stwierdziłam, że można po prostu smażyć małe placuszki. I np. wkroić do ciasta kawałki jabłka.
Uwaga: To ciasto staje się strasznie gęste, wydaje się, że się nie nadaje na naleśniki. Nie trzeba się tym przejmować, tylko smażyć i już.
Mnie bardzo smakują, tak jak by nie były MM.