Forum Zuzla
Forum Zuzla Strona Główna
 

FAQFAQ  SzukajSzukaj [ Osób ]  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  PortalPortal


Poprzedni temat «» Następny temat
otyłość dziecięca
Autor Wiadomość
tadek  

Dołączył: 19 Wrz 2004
Posty: 84
Wysłany: 2005-03-04, 18:15 otyłość dziecięca


dr david ludwig dyrektor optimal weight for life program opublikowal w journalu PEDIATRICS ( FEB 2005)artykol w ktorym naukowo udowodnil bezposredni link miedzy otyloscia dziecieca a fast foodami, od 1970 konsumpcja fast foodow wzrosla w stanach o 500 PROCENT !!!!!!! natomiast ilosc dzieci otylych bmi pow 30 POTROILA sie .dzieci jadajace fast foody zjadaly srednio o 187 kcl wiecej niz w grupie kontrolnej , jednoczesnie konsumowaly one tluszcze z ktorych wiekszosc stanowily kwasy tluszczowe nasycone a wiekszosc weglowodanow konsumowanych bylo w postaci bialego pieczywa i kartofli poza tym jadaly stosukowo malo bialka i przybieralyn na wadze srednio 3 kg /na rok wiecej niz rowiesnicy z grupy kontrolnej...czyli po 3 latach byly juz 9 kg ciezsze niz rowiesnicy !!!! dzieci strzezcie sie mc donalda !!!
tadek
 
     
gosiowo  
Platynowy Forumoholik


Pomogła: 187 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 01 Sie 2004
Posty: 83773
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-03-05, 14:00 


SUPERSIZE ME polecam obejrzec :zdegustowany:
i nie tylko dzieci powinny sie strzec
swego czasu slyszalam ale moze to plotka tylko
ze na hamburgery do kanapek sypie sie cukier
wlasnie po to aby dzieci uzaleznic... :kwasny:
_________________
Jestem sobie mały miś, gruby miś ... jestem sobie mały miś, śmieszny miś...
 
     
czarnamc  
Brązowy Forumoholik
blondi ;)


Na MM od: 1 lutego 2008
BMI: 29,3
Aktualnie stosuje DZ: TAK
Pomogła: 21 razy
Wiek: 25
Dołączyła: 12 Lut 2005
Posty: 985
Skąd: Czeladź
Wysłany: 2005-03-06, 23:04 


Hm, no ja z autopsji znam to wszystko, moja rodzina kochała mcdonalda, jak byłam dzieckiem to potrafiłam zjeść kilka zestawów na raz i mając 11-12 lat ważyłam już ponad 60 kilo.
Co do cukru, to jeszcze kilka miesięcy temu byłam od niego tak uzależniona, że musiałam zjadać 1-2 tabliczki czekolady dziennie (a czasem i więcej) bo bez tego wszystko mnie denerwowało i nie mogłam funkcjonować.
Myślę, że otyłość dziecięca to tylko i wyłącznie wina rodziców. Dziecko nie widzi konsekwencji pewnych działań, rodzice nie powinni pozwalać, żeby z dziecka wyrastał tłusty potwór :przestraszony: .
Proszę, bądźcie mądrymi rodzicami. Zaoszczędzicie swoim dzieciom wiele problemów no i cierpienia.
_________________
 
 
     
agulec1  


Na MM od: 23.01.2005
Pomogła: 1 raz
Wiek: 39
Dołączyła: 04 Lut 2005
Posty: 215
Skąd: częstochowa
Wysłany: 2005-03-09, 20:39 


Nie przeczytałam jeszcze książki Montignaca " Szczupłe dziecko" czy coś o podobnym tytule moja 13 letnia córka ma dużą nadwagę i teraz razem stosujemy mm tylko obawiam się czy całkowite wyeliminowanie cukru z jej diety jako dorastajacej nastolatki jest dobre czy ta metoda nie jest dla niej zbyt "jałowa'.
Efekt jest widzę że zaczyna chudnąć ale jestem pełna obaw o jej zdrowie. :(
_________________
Co nas nie zabije, to nas wzmocni.
 
 
     
Margerytka  
mama cyckojadka


Na MM od: styczeń 2005
Pomogła: 6 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 18 Lut 2005
Posty: 113
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-03-09, 23:20 


agulec1, akurat o cukier na pewno nie musisz się martwić. Abstrahując już w ogóle od samego Montignaca cukier jest nam do niczego nie potrzebny. W ogóle ludzie go jedzą dopiero od jakichś 200 lat (chyba tyle, nie jestem pewna, coś takiego czytałam), wcześniej jakoś można było żyć bez cukru. Cukier to druga "biała trucizna" obok soli.

Ja mam dziecko trzymiesięczne dopiero i zamierzam go "hodować" bez słodyczy i cukru, ile się da. Pewnie dokąd do równieśników nie pójdzie. A jak zobaczę którąś babcię, ciocię, czy sąsiadkę jak do mojego dziecka skrada się z batonikiem, to zabiję tymi ręcyma :kwasny:

gosiowo, oglądałam ten film. Dobry jest, ja tam i tak nie lubię Mac'owego jedzenia, ale jeszcze bardziej się odechciewa. No i pomogło trochę na miłośnictwo do hamburgerów mego najmileńszego małżonka. Pfuj, jak to można lubić? Taka dmuchana buła z ochłapem niewiadomoczego w śroku... ble...
 
 
     
angela-rt  
MODERATOR papryczka



Na MM od: 2002r
BMI: 21,2
Pomogła: 110 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 02 Sie 2004
Posty: 15548
Skąd: z Olsztynu :-)
Wysłany: 2005-03-16, 17:05 


agulec1 mysle ze nie ma nad czym sie zastanawiać,moje dziecko ma ograniczenie słodyczowe,dostaje je tylko w soboty i niedziele.Oczywiście karmie ja jogurtami ktore zawieraja cukier,ale raczej w domu jemy mm to wiele produktow nie zawiera cukru.Nie mow ze mm to jałowa dieta,cukier dostarczany w owocach i weglach wystarczy jej do zycia ;) i nic jej nie bedzie,za pare lat bedzie Ci wdzięczna.Ja widze po mojej coreczce jak od najmłodszych lat instynktownire jadła nie łacząc wegli z tłuszczami.jak jadła kanapeczki to albo wedline z gory zjadała albo ją odrzucała i wcinała pieczywko.Przyzwyczajona jest do kalatfiorka,brokuł i innych tego typu jedzonek i dodatkow do mięs,lubi bardzo ryby,myśle ze to kwestia wprowadzenia pewnych nawykow jedzeniowych.Słodkie soboty wyglądaja tak ze polize troche lizaczka i złapie za pomarancze bo woli owoce od słodyczy.Mam nadzieje ze nie bedzie w przyszłości zmagac sie ze zbednymi kilogramami,a dobre nawyki jedzeniowe wyniesie z domu.Jeśli Twoja corcia juz chudnie to tylko sie ciesz,przeciez jej nie głodzisz a jedynie zdrowo karmisz :D
_________________
www.smoczynski.com Przeczytaj prosze,może pomożesz
_____________________________________________
Nie wiesz co zjeść na kolację? Zjedz rybę !!!
_____________________________________________
Człowiek je,ale umie jeść tylko człowiek inteligentny.
Anthelme Brillat-Savarin
 
     
agulec1  


Na MM od: 23.01.2005
Pomogła: 1 raz
Wiek: 39
Dołączyła: 04 Lut 2005
Posty: 215
Skąd: częstochowa
Wysłany: 2005-03-19, 20:18 


Wszystko było by ok, gdyby moja córka nie miała 13 lat i przez te wszystkie lata nie była faszerowana słodyczami oraz lekarstwami z zawartością sterydów. Teraz nasz problem jej nadwagi jest naprawdę duży. :zalamany:
Do tego dochodzi jeszcze problem dojrzewania hormony szaleją i napewno mają wpływ na wagę.
Ale idzie nam coraz lepiej, najgorsze w tym wszystkim jest to że nie mogę jej przekonać do warzyw. :)
_________________
Co nas nie zabije, to nas wzmocni.
 
 
     
gosiowo  
Platynowy Forumoholik


Pomogła: 187 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 01 Sie 2004
Posty: 83773
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-03-21, 07:54 


mysle ze dzialania powinny byc radykalne
sama bylam trzynastolatka z nadwaga
i pomimo sportu w duzej ilosci zawsze bylam zbyt okragla
a teraz sie z tym mecze :]
_________________
Jestem sobie mały miś, gruby miś ... jestem sobie mały miś, śmieszny miś...
 
     
snoo  
Etatowy leń... ;)



Na MM od: długo :)
BMI: 23
Aktualnie stosuje DZ: TAK
Pomogła: 37 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 31 Paź 2004
Posty: 9940
Skąd: Poznań
Wysłany: 2005-03-21, 09:53 


agulec1, ja rowniez biore sterydy (astma) tyje po nich strasznie, zawsze bylam okragla, ale okazalo sie, ze MM pozwala zrzucic wage takze ze sterydow, co wydawalo mi sie niemozliwe :kwasny:
usiadz z corka i porozmawiaj z nia powaznie, moze zrozumie, ze to dla jej dobra, bo sama wiem ile sie nasluchalam od "kolezanek" komentarzy na temat mojej wagi (choc tak i tak do najgrubszych nie nalezalam :/ ). Jest w takim wieku, ze niedlugo sama zrozumie, ze musi zadbac o siebie, bo teraz tluszczyk najchetniej bedzie sie jej odkladal, a zrzucic pozniej baaardzo trudno :/

Moze zrob tak, jak angela-rt, sprobuj wyrobic w niej nawyk jedzenia slodyczy okazjonalnie, raz na tydzien, na poczatku pomarudzi na okropna matke ;) ale wkrotce ochota na slodycze przejdzie. Wtedy tez zacznie chudnac, a nic nie jest taka zacheta, jak pierwsze zrzucone kilogramy i zainteresowanie rowiesnikow :)
zycz corce powodzenia :)

a co do warzyw....hmm...ja tez za nimi nie przepadalam-zo moze poza marchewka :P ale nauczylam sie poprawiac ich smak sosami-nie chodzi tu tylko o sosy do posilkow luszczowych (te sa najlatwiejsze :) ) ale chociazby do wegli-jogo + Dijon + koncentrat-wychodzi pyszny sosik w sam raz do surowki (pekinka, papryka, pomidor, ogorek.... wszytko pasuje) i do tego kanapka z twarogiem-to jest pikantne, wiec chota na slodycze przechodzi sama :)
_________________


=> POMÓŻ DZIECIOM :tak:

Nie jestem leniwa, tylko kinetycznie pasywna... ;)
 
 
     
gosiowo  
Platynowy Forumoholik


Pomogła: 187 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 01 Sie 2004
Posty: 83773
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-03-21, 16:09 


moim zdanie podstawa jest przyklad idacy z gory
moja mama bardzo sie starala przekonac mnie ze jestem za gruba
jednak w domu pojawialy sie slodycze itp
gdyby ich nie bylo byloby mi latwiej uwierzyc ze to prawda ze sie ich jesc nie powinno
_________________
Jestem sobie mały miś, gruby miś ... jestem sobie mały miś, śmieszny miś...
 
     
Stella  


Na MM od: 31.01.2005
BMI: 28
Aktualnie stosuje DZ: TAK
Pomogła: 3 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 25 Sty 2005
Posty: 395
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2005-03-22, 11:57 


Jestem za słowami gosiowo ,snno.Moja mama kupowała nam masę słodyczy,bo jak mówiła ona tego nie miała.Tylko,że nam krzywdę robiła.Razem z moją siostrą od wielu lat mamy problem z nadwagą.Ja teraz bardzo się cieszę,że moja 2-letnia córeczka je w 80 procentach MM i mam nadzieję,że będzie szczupła.W życiu czeka na nas wiele problemów z którymi trzeba sobie radzić,po co jeszcze martwić się swoją wagą.Moje dzieci do ok. 2 lat jadły śladowe ilości słodyczy,teraz trochę więcej,ale wszystko pod kontrolą.
 
     
nefretete  


Na MM od: 29,03,2005
Wiek: 36
Dołączyła: 25 Mar 2005
Posty: 116
  Wysłany: 2005-03-25, 17:48 


Ja też mam problem z moją 8 letnią córeczką. U niej problem jest taki iż przedwcześnie dojrzewa i bardzo tyje. Należałoby wprowadzić odpowiednią dietę ale moja córcia nic nie chce jeść. Jeśli dam jej jakieś warzywa to jej po prostu rosną w buzi, nie je nic konkretnego, tylko najlepiej słodycze, chipsy itp. Malo tego ma dodatkowo dietę "antydojrzewającą" - pod żadnym pozorem nie wolno jej jeść kurczaków, parówek już nie wspomnę o hamburgerach ale naszczęście ich nie lubi - hamburgerów.
Dla niezorientowanych - kurczaków dla tego iż są karmione hormonami. No i nie wiem jak ja mam to dziecko nauczyć jeść? Wypada mi codziennie na obiad robić jej schabowe.
Z drugiej strony ma kilka prawidlowych nawyków. Np mięsa z ziemniakami nie tknie, ale innych warzyw też nie.
Jak je chleb z wędliną to nie ma szans aby jej czymś posmarować ten chleb. Makaron zje sam z sosem nie ma mowy.Ryż lub kaszę też.
Z chęcią nauczylabym ją normalnie jeść albo wg MM ale jak to zrobić?
:rozpacz:
Dochodzi dodatkowy problem - T E Ś C I O W A - :ubaw: » czyli wspaniała babcia, która faszeruje ją słodyczami i w ogóle nie przejmuje sie moimi nakazami i na słowa że nie wolno córce kurczaka mówi "A tam" i jak przychodzimy na obiad w niedzięlę jest właśnie tylko kurczaczek :idiota: .
Chciała bym coś na nią napisać - ale nie wiem czy wypada.
Chyba mam za słabą wolę aby zmuszać Alunię do jedzenia czegoś czego nie lubi, i tu popełniam chyba największy bląd.
Co mi poradzicie?
_________________
Już zaczęłam ....
chcialabym 58 kg :(
 
     
jazzgotka  
Złoty Forumoholik


Na MM od: Maja 2004
Aktualnie stosuje DZ: TAK
Pomogła: 21 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 13 Sie 2004
Posty: 9137
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-04-01, 23:38 


Moja córka Zuzia ma 10 lat i zawsze miała "brzuszek".
Teraz po zimie wywaliło jej się znad spodni bardzo konkretne sadełko....

Nefretete obiad u teściowej ...no nie dasz rady przekonac teściowej, chyba ze stanowczo powiesz że lekarz zabronił. Ale myslę że jesli będzie jadła je raz na jakiśczas u teściowej to chyba nie zaszkodzi.
Słodycze mnie tez martwią. Babcia mojego mężą zasypuje Zuzię słodyczami.
Ja się śmieję że w zestawie ze słodyczami poprosze na dentystę i dietetyka.
Babcia się śmieje, niby rozumie, ale .... kupuje nadal.
Poświąteczne zające, jajeczka itp. chyba wyrzucę...
Moja Zuzia teraz jest wogóle bardzo "żarta", ciągle by coś jadła (dojrzewanko),
a pomiędzy kanapką, a obiadem zawsze wciągnie coś słodkiego, bo JEST W DOMU,
chociaz ja nie kupuję :zly:

Dzisiaj przeprowadziłam z nią poważną rozmowę, wytłumaczyłam co to jest uzależnienie od słodyczy,
że przy takim odżywianiu nieuniknione jest bycie grubaską (z naszymi rodzinnymi tendencjami).
A ona ? A ona uważa że ja od roku mam Montiniacowego świra i ona już ma tego dosyć,
bo nie zamawiamy pizzy i nie jemy sobie po obiedzie do herbatki słodyczy (a tak było :wstyd: ).
Czyli generalnie mama teraz truje i przynudza ;)

Boje się ze jak ją odetnę od słodyczy , będzie po kryjomu je jadła w szkole, albo u koleżanek....
Musze to jakoś rozegrać rozsądnie ....

A jak czegoś dzieci nie lubią to "przemycam". Zuzia nie lubi ryby.
Dziś ją wkomponowałam w mix warzywno-makaronowy z sosem pom-śmietanowym i Zuzia nie wierzyła że coś z ryba moze być takie dobre.
Udało się.

Angela, gratulacje , ja tez miałam taki "plan", ale mi nie wyszło dzięki rodzinie
i mojemu braku stanowczości :kwasny:
_________________
raz rumianek, raz pokrzywa, tak to w zyciu, mile panie, bywa.
 
 
     
Angua  
Platynowy Forumoholik
Księżniczka Angua i Jamochłon


BMI: 24
Pomogła: 36 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 31 Sty 2005
Posty: 11310
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-04-02, 08:22 


Powiem wam, że ja odkąd jestem na mm i odkąd sama na sobie zobaczyłam co to znaczy uzależnienie od cukru to ze strachem patrzę na moją chrześniaczkę też Zuzię. 7 kwietnia skończy 4 latka i jest faszerowana słodyczami. Jaet to przerażające, bo ze strony jej matki wszyscy są przy kości (jej mama, wujek (brat mamy) i jej babcia). Ze strony ojca jest nawet ok, chociaż nie powiem, że by jej prababcia (i moja babcia) oraz jej babcia (moja ciocia) były szczupłe, ale nie były przy kości (tak pomiędzy). Montignac uświadamił mnie co to znaczy cukier i jakie mogą być problemy. Niestety moja rodzinka (z moją mamą na czele) nie potrafią zrozumieć, że to jej szkodzi. Ona jest karmiona jak większość dzieciaków teraz. Nie pamiętam kiedy ostatnim razem zjadła jakieś warzywo! Je głównie mięso, ziemniaki i jedną jedyną zupę - rosół (moja mama specjalnie jeździ do jakiejś zapadłej dziury na targ, żeby przywieźć normalną wiejską kurę - patrz tłustą) z makaronem. No i owoce, serki z cukrem i oczywiście ogromne ilości słodyczy. Coś czuje, że jak ja będę miała maleństwo to będzie krucjata przeciwko słodyczom. Mam nadzieję, że nie skończy się to totalną wojną :/
_________________
 
 
     
Gusiek  
Mrągowska Bździągwa



Na MM od: czasu do czasu
BMI: 22,3
Pomogła: 750 razy
Wiek: 37
Dołączyła: 05 Sie 2004
Posty: 78623
Skąd: Default City/Mazury

Wysłany: 2005-04-02, 09:11 


jazzgotka, to może spróbuj czasem robić desery montignacowe? Gorącą czekoladę, roladę drewni, dzieciaki będą myslały, że jest deser, a nie będą jadły cukru ;)

Pamiętam, jak we mnie wciskali słodycze, głównie czekoladę, jak byłam mala... co to za dziecko, co nie lubi czekolady - ciocie, babcie musiały przecież ładować we mnie batoniki... ja nie cierpiałam czekolady, fakt... :P chuda byłam akurat jak patyk i to bardzo długo, ale czego mnie nauczyły, za to jestem im "dozgonnie wdzięczna" :zdegustowany:
_________________

 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:    
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - anime
Wykorzystywanie treści zamieszczonych na forum bez zgody właściciela zabronione.
Copyright © 2005 - Dieta Zuzla. All rights reserved.
Strona wygenerowana w 1,53 sekundy. Zapytań do SQL: 9