Postanowiłam zrobić porządek z ziarenkami, a że mam niedoczas, to oczywiście padło na pasty, bo można je mrozić i potem szybciutko mieć na śniadanie i w domu i do pracy
Robiłam na oko, ale można wykorzystać te przepisy:
Pasta do chleba z soczewicy zielonej - wg
alusmi
Pasta grochowa do chleba by Alusm - wg
alusmi
Pasta z cieciorki do chleba - wg
GoSi
Czekoladowa pasta z cieciorki - wg
sd_silver
z
TEJ STRONY
Do garnka wsypałam co miałam i ile chciałam
- jasiek
- biała fasolka
- groch
- soja
- ciecierzyca
- soczewica
Zalałam wodą i przez noc sobie puchło.
W półlitrowym garnuszku zalałam wrzątkiem kilka suszonych grzybów i też zostawiłam do naciągnięcia.
Na drugi dzień podzieliłam groszki na dwa garnki - mniejszy i większy.
Do większego dodałam ziele angielskie i liście laurowe (trzeba zapamiętać ile się daje, bo potem trudno wszystkie znaleźć

), do mniejszego nic nie dodawałam i oba się pyrkały, aż fasolki zmiękły a woda odparowała (ale nie cała, żeby później się dobrze blendowało).
W międzyczasie na suchej patelni przesmażyłam cebulę z przyprawami: sól, czosnek suszony, papryka, curry, sos sojowy.
Z dużego garnka usunęłam ziele i liście, odlałam nadmiar wody do garnuszka i ziarenka potraktowałam blenderem, uzupełniając wodę w zależności od potrzeby z garnuszka. Nie musi być idealnie zblendowana, wtedy czasem trafia się pojedyncze całe ziarenko i fajnie je czuć pod zębem
Do pasty dodałam:
- przesmażoną cebulę
- ciachnięte drobno suszone grzyby
- majeranek
- przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku
Wszystko jeszcze połączyłam blenderem i doprawiłam do smaku.
Do drugiej masy, również zblendowanej, dodałam kakao i fruktozę.
Razem zblendowałam, dodając trochę mleka (tą pastę lepiej zblendować dokładnie na idealną gładź).
Cześć past popakowałam do małych pojemników do zamrażalnika - na zaś.
Resztę do miseczek - na teraz
