Przepis pochodzi z dodatku do Wyborczej "Kolacja we dwoje - Walentynki"
W oryginale jest cielęcina, ale nie dostałam, więc dałam pierś, bo też jest deikatna i pasuje
W trakcie jedzenia stwierdziłam, że to jest idealny sposób na podanie ryby dla rybonielubów, takich jak ja
Nie dość, że cytryna i moja ukochana natka, to jeszcze duuużo czosnku - nie ma bata ryba zostanie zabita na śmierć
Następnym razem robię tak rybę
Tym czasem piersi
Potrzebujemy:
- 2 piersi (2 eskalopki cielęce lub 2 filety rybne)
- natka
- czosnek
- cytryna
- oliwa/olej
- ulubione przyprawy
Natkę kroimy drobno - skroiłam cały pęczek - wg przepisu potrzeba 3 łyżki posiekanej natki.
Czosnek przeciskamy przez praskę lub kroimy i rozcieramy - potrzeba 3 łyżki.
Z umytej porządnie cytryny scieramy skórkę - potrzeba 1,5 łyżeczki.
Wyciskamy sok z cytryny - potrzeba 1,5 lyżeczki.
Przygotowujemy gremolatę, czyli łączymy całą natkę, 1/2 łyżeczki czosnku i całą skórkę cytrynową.
Piersi rozbijamy lekko (najlepiej przez woreczek) i przyprawiamy solą i pieprzem, a dodatkowo czym kto lubi (u mnie papryka słodka i curry).
Na patelni teflonowej rozgrzewamy łyżkę oliwy i smażymy mięso z obu stron na rumiano.
Gotowe mięso przekładamy na talerze.
Do oliwy z pozostałym smakiem mięsa dolewamy kolejną łyżkę i wsypujemy resztę czosnku.
Przesmażamy kilka sekund na minimalnym ogniu (krótko, żeby czosnek nie zgorzkniał) i dolewamy sok cytrynowy, zagotowujemy.
Na piersi wykładamy powstały sos, a na sos gremolatę.
Całość można posypać dodatkowo parmezanem.
Podajemy z warzywami (u mnie z białą kapustą).
SMACZNEGO