Śmiejcie się

Moja mama co tydzien powiada - odchudzam się z tobą! - Niestety pasuje po dwóch dniach, gdy dostaje w prezencie pudełko Rafaello, albo innych piekielnie smakowitych pyszności, o których obiecałam sobie nie przypominać, ale nie mogę, bo właśnie w sąsiednim pokoju znikają moje ulubione pistacjowe pralinki z chrupiącą posypką. Ale TWARDYM TRZEBA BYĆ a nie "MIĘTKIM"...
Ale spokojnie

Już częściowo ją przekabaciłam - razowe co się da, masa warzyw - zna chyba całą moją listę na zakupy na pamięć

Czasam wracam do domu , patrzę i : "Ojej, mój ulubiony ser - dzięki...

"
Nawiasem mówiąc niedługo moja mama wyjedzie na miesiąc, i tata siłą rzeczy jest skazany na moją kuchnię, bo gotuję o niebo lepiej ( jego osiągnięcia - zagotować herbate i ugotować jajko - jako jedyny w domu umie idealnie gotować na miękko

). I ciekawa jestem ile schudnie przez ten miesiąc
Jeszcze mi podziękuje
A wracając do świąt to mam dodatkowe wsparcie. Babcia chcąc nie chcąc jest cukrzykiem, więc marchwiołaczka piokę nie tylko dla siebie