Kochani!
Wiem, ze byly juz podobne watki, ale moj problem jest jednak nieco inny.
Otoz jade na 5 dni [4 noce] do Sevilli. I nie wiem co jesc, co zabrac ze soba zeby nie przytyc.
Szczegoly:
- jak wiecie na poludniu Hiszpanii w lipcu potrafi byc niezle goraco, wiec jogurty, sery plesniowe, wedliny etc odpadaja
- bede sama mogla kupowac jedzenie, ale prawdopodobnie nie bede miec lodowki
- nie jestem miesozerca
- bedziemy pewnie duzo chodzic/zwiedzac, wiec chcialabym jesc rzeczy dobre na droge [nie wyobrazam sobie siebie babrajacej sie w sardynkach w oleju/pomidorach na lawce w parku]
Cel: praktyczne, nie psujace sie jedzenie mm
I jeszcze jeden problem:
- wylot i przylot wypadaja mi w porze obiadowej; zarcie samolotowe z reguly jest

i nie-mm. Nic nie jesc w te 2 dni na obiad? Zjesc wieksze sniadanie przed wylotem/kolacje po przylocie?
Moje dotychczasowe plany:
Sniadanie/kolacja:
- mleko w kartoniku [1 kartonik = 1 porcja, to sie nie popsuje]
- wasa
Obiad:
- gotowane jajka
- serki mini Babybel [poreczne i nie tak latwo sie topia]
Do obydwu warzywa [takie, zeby je latwo wziac do reki i na droge]:
- papryka
- waz
- marchewki do ww
[wezme nozyk, wiec powinno byc ok z obieraniem]
Dzieki wielkie za wszelkie sugestie!