Opowiem Wam taką historię: koleżanka pojechała do USA na wakacje do pracy z jakimś programem studenckim work&travel czy coś podobnego. Nie jest jakaś szczupła ale też nie można powiedzieć, że jest tłusta. Można ją było określić: dobrze odżywiona śląska dziołcha. Dodam, że dziewczyna jest dość ładna i bardzo zadbana - jak zresztą większość dziewczyn w naszym kraju. Trafiła do jakiegoś obozu dla młodzieży do kuchni do pomocy. Jak z innymi Polkami poszły raz na dyskotekę do pobliskiej miejscowości to Amerykanie zaczepiali je i się pytali czy one są jakimiś aktorkami czy modelkami

Koleżanka opowiadała, że w tej mieścinie wszystkie te Amerykanki były bardzo "zapuszczone". Nawet młode dziewczyny w większości to straszne zaniedbane i do tego tłuste a Polki po prostu bardzo wyróżniały się z tłumu w różowych obcisłych moherowych sweterkach, obcisłych jeansach, ładnych sandałkach na szpileczkach, kolorowych kolczykach z brylancikami, blond pasemkach we włosach, malutkimi torebkami - podpasznikami, wypachnione i świetnym makijażem - czyli tak jak większość młodych dziewczyn chodzi na dyskotekę u nas.