Forum Zuzla
Forum Zuzla Strona Główna
 

FAQFAQ  SzukajSzukaj [ Osób ]  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  PortalPortal


Poprzedni temat «» Następny temat
WĘDLINY KUPOWANE W SKLEPIE
Autor Wiadomość
majchal  

Na MM od: 31-10-2006
BMI: 35
Wiek: 36
Dołączył: 01 Lis 2006
Posty: 28
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-09-25, 22:17 WĘDLINY KUPOWANE W SKLEPIE


Witam
Z racji mojej pracy ( technolog żywności, specjalność technologia mięsa ) i zainteresowaniem Montiganc'iem przeprowadziłem małe „dochodzenie”. Jakiś czas temu stwierdziłem, że jedząc wędliny ze sklepu pada dieta Montiego. Badałem, sprawdzałem, czytał, pytałem dostawców i mam wnioski i mam zamiar się nimi podzielić i nie ukrywam, że czekam na Wasze uwagi
Kiedy stosowałem dietę starałem się nie jeść wędlin kupnych, tylko przygotowywałem dania mięsne we własnym zakresie. Jako że pracuję w zakładach mięsnych ochota na własną produkcję szybko mi minęła. I od kiedy zacząłem jeść wyroby przemysłowe spadek masy się zatrzymał. Pomyślałem sobie, że organizm „doszedł” do TEJ granicy, poniżej której nie chudnie. Jednak nie dawało mi to spokoju i zacząłem drążyć temat. Otóż wszystkie dzisiejsze zakłady produkujące wyroby mięsne „pracują” na tzw. MIXach przypraw. Są to dodatki, które dodaje się do każdej wędliny, ażeby jakiś tępu rzeźnik nie spierdzielił partii wsadu dając za dużo soli, pieprzu, czy majeranku. Zacząłem drążyć owe mix’y, ich skład, zastosowanie do wędlin w zależności od grupy itp. Wygląda to tak, że w KAŻDYM mix’ie przypraw są składniki niedozwolone w Montim. Ich ilość i połączenia bywają różne, jednak sam fakt ich obecności jest niedopuszczalny w naszej diecie. Każdy MIX zawiera sacharozę, glukozę, lub dekstrozę, wszystkie zawierają skrobię jako nośnik do przypraw i aromatów. W połączeniu z tłuszczem tworzy to kompleks niedopuszczalny dla nas. Wydaje się, że skład ich jest niewielki i nie powinien mieć wpływu na nasz organizm, jednak ja uważam, że te ilości mają wpływ na naszą wagę
Moja waga stanęła od momentu wprowadzenia do menu wędlin przemysłowych. Zrobiłem eksperyment. Nie zmieniając NIC w swojej diecie, zrezygnowałem tylko z wędlin ( wyobraźcie to sobie, codziennie na masarni, ocena produktów, a ja nie mogę jeść, mimo że wszystko pachnie świeżym dymem wędzarniczym i ocieka przepysznym sokiem z szynki, czy kiełbas ). Rezygnując z wędlin waga zaczęła lekko spadać. Po wakacjach i okresie zarzucenia diety ( od grudnia 2006), przybrałem 5 kg. Od momentu zaprzestania jedzenie wędlin w ciągu miesiąca zjechałem 3 kg nie zmieniając NIC!
Obecnie jestem przekonany, że wędliny kupne mają wpływ na dietę MM i chciałbym przestrzec przed wprowadzaniem wędlin kupnych do naszej diety. Dużo lepiej jest kupić kawałek mięsa, upiec i kroić w plasterki np. karkówka, filet z indyka itp.
Ps. 1 Czy Wy macie podobne spostrzeżenia? Proszę o odzew
Ps. 2 przepraszam za długą wypowiedź, ale inaczej nie umiałem zawrzeć temat
 
 
     
Strusiek  
Platynowy Forumoholik
...and my mind is on vacation


Aktualnie stosuje DZ: NIE
Pomogła: 95 razy
Dołączyła: 01 Sie 2004
Posty: 47723
Wysłany: 2007-09-25, 22:46 


majchal, super, że to napisałeś.
Muszę powtórzyć Twój eksperyment. Może to mi tym razem nie pozwala chudnąć, jak poprzednio.
Dzięki wielkie i gratuluję silnej woli!
 
     
Czarownica  
Upierdliwiec...



Na MM od: 01.12.2005
Aktualnie stosuje DZ: TAK
Pomogła: 65 razy
Dołączyła: 28 Lis 2005
Posty: 8275
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-09-26, 07:16 


majchal,

dziekuje za Twoją opinie - jestem pewnam, że pomoże ona innym osobom z walce z kilogramami :bra:

i gratuluje spadku wagi :ok: :bra: :bra: :bra:
_________________
Forum rządzi Forum radzi Forum nigdy Cię nie zdradzi.....
 
 
     
Annmi  
Złoty Forumoholik
II faza


Pomogła: 40 razy
Dołączyła: 01 Sie 2004
Posty: 6609
Skąd: Wrocław

Wysłany: 2007-09-26, 07:28 


majchal napisał/a:
przepraszam za długą wypowiedź,
coś Ty im dłuzej tym lepiej!!!! i zecydowanie na temat.....
Bardzo dobrze, że to napsialeś :bra: :bra: to uświadomi wielu osobm co może byc problemem....
ja wogóle niechetnie jem kupne wędliny... - bo dla mnie te wszystkie polepszacze, poprawaicze.... fuu.....

Gratuluje spadku wagi :) :bra:
 
     
majchal  

Na MM od: 31-10-2006
BMI: 35
Wiek: 36
Dołączył: 01 Lis 2006
Posty: 28
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-09-26, 19:41 


Dzięki dziewczyny,
Co do wędlin to sprawa nie jest aż tak oczywista. Trzeba pamiętać, że kazdy organizm jest inny i inaczej reaguje na poszczególne składniki. Jednych "męczy" błonnik, inni nic sobie nie robią z jedzenia watroby, a jeszcze inni muszą starannie przestrzegać wszystkich zasad. Niemniej jednak uważam, że wędliny kupne mogą źle oddziaływać na przebieg diety
A co do spadku mojej diety i spadku mojej wagi to sam nie wiem co dalej. Ładnie schudłem, ale tez miałem z czego chudnąc. Po 2 miesiącach waga stanęła i stoi, a nawet lekko idzie do góry. Zasadniczo przestrzegam zasad ( no może z drobnymi odstępstwami ze względu na święta, imieniny/urodziny/wesele itp ). Waga jednak stoi i sam nie wiem co mam poprawić/zmienić. Mam jeszcze z 20 kg do zjechania ale już i tak się dobrze czuję ( głównie psychicznie ).
 
 
     
Ewik  
Platynowy Forumoholik


Na MM od: maj 2004
Aktualnie stosuje DZ: NIE
Pomogła: 85 razy
Wiek: 37
Dołączyła: 01 Sie 2004
Posty: 12486
Skąd: ze wsi
Wysłany: 2007-09-27, 04:05 


majchal, :padam: :padam: :padam:
A powiedz cos o kielbasach suchych. Tam podobno nie ma tych glutaminianow itp. :niepewny:
_________________
Najlepszy jest ten czas, który mam przed sobą.

( Milton H. Erickson )
 
 
     
Agy  
Złoty Forumoholik


Na MM od: 09.2005
BMI: 30,1
Aktualnie stosuje DZ: NIE
Pomogła: 47 razy
Wiek: 37
Dołączyła: 10 Maj 2006
Posty: 9900
Skąd: Cze˛stochowa
Wysłany: 2007-09-27, 12:08 


Fajnie, ze napisales o tym wszystkim
Ja nie jadam wedlin prawie wcale
teraz z tego wzgledu, ze mnie od nich odrzuca :66:
ale... kupowalam ostatnio mojemu mezowi kielbaske w jednym z supermarketow
zazyczyl sobie paczkowana, wiec poczytalam co tam sie "czai"
przerazajace dla mnie bylo to, ze do kielbasy dodawane sa takie rzeczy jak: maka ziemniaczana czy kasza manna
nie chce nawet brac do reki paczkowanych cienkich parowek :przestraszony:
strach pomyslec co tam musie sie kryc...
_________________

 
 
     
Kasiula_  
Złoty Forumoholik
z depresji w euforię


Na MM od: małe wyjątki
BMI: 22,0
Aktualnie stosuje DZ: TAK
Pomogła: 15 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 26 Paź 2006
Posty: 5012
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-09-27, 16:15 


Bardzo dobrze, że podzieliłeś się z nami tymi wszystkimi nowinkami, przynajmniej ja w swojej rodzinie zrobię teraz "mały zamęt"! Jak im pokaże Twoją wypowiedź może w końcu się przekonają i zrozumieją z czym walczę.
Prosimy o jeszcze parę takich długich wypowiedzi! :hurra:
_________________

 
 
     
Angua  
Platynowy Forumoholik
Księżniczka Angua i Jamochłon


BMI: 24
Pomogła: 36 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 31 Sty 2005
Posty: 11310
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-09-27, 19:47 


Ewik napisał/a:
A powiedz cos o kielbasach suchych.

O właśnie.Też jestem ciekawa.
I czy do wędzonych wędlin (np. szynka szwazwalzka czy polędwica łososiowa) też dodawane są różnego rodzaju świństwa? Wiem, że są tam konserwanty, bo inaczej się nie da, ale czy też jakoś dodają te mieszanki?
_________________
 
 
     
Ewik  
Platynowy Forumoholik


Na MM od: maj 2004
Aktualnie stosuje DZ: NIE
Pomogła: 85 razy
Wiek: 37
Dołączyła: 01 Sie 2004
Posty: 12486
Skąd: ze wsi
Wysłany: 2007-09-28, 18:25 


i o kabanosach, bo do tej pory kabanosy mm byly :niepewny: A moze one nie sa mm :zalamany:
_________________
Najlepszy jest ten czas, który mam przed sobą.

( Milton H. Erickson )
 
 
     
majchal  

Na MM od: 31-10-2006
BMI: 35
Wiek: 36
Dołączył: 01 Lis 2006
Posty: 28
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-09-29, 00:17 


Hmmm temat jest bardziej złożony niż podział na czarne i białe.
Co do konserwantów w produktach dojrzewających to sprawa ma się tak, że trzeba podzielić na dojrzewające i "dojrzewające". Te pierwsze są faktycznie uczciwe, ich konserwantem jest sól i obniżona aktywność wody no i szczepienie odpowiednimi szczepami kultur bakteryjnych. Dodatkowo dochodzi ubytek/zmniejszona zawartość wody no i ściśle określone i kontrolowane warunki wilgotności, temperatury komór dojrzewalniczych. Takie szynki produkuje się latami, bo oryginalne szynki siedzą w komorach minimum 18 miesięcy, a niektóre nawet 3 lata. W przypadku tych szynek trudno mówić o szkodliwości, bo zakładając, że cały proces przebiegał prawidłowo i ludzie się nie potrują, to z punktu widzenia MM jest ok. Jest tylko mały problem - taka szynka w polskich realiach kosztuje w granicy 200-300zł/kg i można ją kupić tylko w naprawdę dobrych sklepach. W Poznaniu znam chyba ze dwa sklepy, które handlują takimi cudami
Jeśli chodzi o szynki "dojrzewające po polsku " to sprawa ma się trochę gorzej, jeśli mamy rozpatrywać pod kątem MM. Bardzo często dodawane są środki powodujące kruszenie mięsa, ma to przyspieszyć proces. Ponadto często dodawana jest do nastrzyku solanka z dodatkami wiążącymi wodę. No i prawie zawsze, aby dodatkowo obniżyć aktywność wody i nadać ładniejszy kolor dodawany jest jakiś "cukier" - najczęściej glukozę lub dekstrozę, rzadziej sacharozę. Ilości są naprawdę małe przeliczając na plasterek, bo takimi kategoriami trzeba rozpatrywać sprawę, bo takich szynek nie je się na kg, czy nawet na dag, ale liczy się w gramach. Tak, więc tymi szynkami bym się nie przejmował za bardzo, bo one wbrew pozorom są "najczystsze" spośród innych wędlin i nie wpływają istotnie na dietę MM.
Co do kabanosów, a w zasadzie całej grupy wędlin podsuszanych to oprócz dodatków wszelakich ( fantazję ogranicza tylko wizja technologa ) należy się spodziewać dodatku cukrów. Cukry dodawane są głównie, aby następował ładniejszy kolor w procesie karmelizacji cukrów w połączeniu z barwnikiem mięsa, wysoką temperaturą i podsuszaniem. To wszystko sprawia, że kabanosy są takie ładne i apetyczne, ale mniej przyjazne dla nas, dietowiczów. Jednak i one nie są jakimś grzechem wielkim, bo gdyby przeliczyć na zawartość w wędlinie to zawartość w s.m. będzie około 5%, a w wyrobie gotowym, spadnie pewnie do około 2%
Jeśli chodzi o "produkty" ( bo w przeważającej części bałbym się nazwać je wędlinami ) sprzedawane w marketach to jest do nich dodawane mnóstwo rzeczy. Tu fantazja nie ma granic, bo celem jest jak najniższa cena. Duże sieci wymuszają ceny, a producenci zrobią dużo albo wszystko, aby zaistnieć w jakimś "molochu". Jako ciekawostkę opowiem jak robiliśmy próby dla znajomych, którzy chcieli wysyłać parówkę do Rosji. Otóż bez większego problemu można zrobić kiełbasę parówkową niemalże z czystego smalcu, dodając odpowiednie "prochy" Parówka ta na zimno wyglądała jak malowana - homogenizowanie, przekrój, wybarwienie, sprężystość itp. Na ciepło to już duuużo gorzej, ale jak na parówkę, która kosztowała poniżej 3zł i z takiego wsadu to była rewelacyjna.
Tak, więc się da, bo dzisiejsza chemia w żywności pozwala na wiele rzeczy jednak ja bym nie demonizował jej udziału w naszym życiu. Mądrze stosowana jest bezpieczna dla nas, mało tego uważam, że jej dodatek chroni nas przed poważnymi problemami. Dlaczego? Ano, dlatego, że wszystko zależy, jaki E będziemy rozpatrywać. Wiele z nich jest wbrew pozorom zdrowe i polecane, np. E300 czysta syntetyczna witamina C, taka sama, jaką kupujemy w aptece, kiedy mamy grypę, E330 kwasek cytrynowy, E290 to nic innego jak CO2, czyli mamy mineralną wodę gazowaną, a jednocześnie KONSERWOWANĄ!!! E407 - naturalny zagęstnik z wodorostów morskich, zdrowszy od żelatyny wieprzowej, E500 ( a lub b ) Wodorowęglan sodu, regulator kwasowości. Brzmi groźnie??? A to zwykły proszek do pieczenia. Nie wspomnę już całej grupy E od 100, tak do chyba 180 to są barwniki, które są niczym innym jak ekstraktem z roślin, pochodnymi witamin, aminokwasów lub naturalnymi przyprawami typu kurkuma. Przykładów można mnożyć, ale z drugiej strony jest wiele niebezpiecznych dodatków, które uszkadzają/mogą uszkadzać nam wątrobę, trzustkę, podrażniać błonę jelitową żołądka itp. Wszystko zależy czy trzeba dodawać, no i ile dodawać.
Ale wracając do wędlin. Boicie się konserwantów? Ale zwykła sól kuchenna NaCl to też konserwant, dym wędzarniczy to też konserwant, saletra/azotan sodu lub potasu albo ich mieszanina to też konserwant, a przecież nasi dziadkowie już to dodawali. Wyłączając choćby te dodatki to otrzymamy wędlinę białą/szarą, bez smaku, bez zapachu i totalnie nietrwałą. Po dwóch dniach w lodówce do wyrzucenia, bo oprócz tej mikroflory widzialnej (tlenowej ) rozwijają się też drobnoustroje beztlenowe, których nie widać na zasadzie pleśni, nalotu itp. A te dopiero są szkodliwe, dużo bardziej niż jakaś "zwykła pleśń" tak, więc utrwalanie kiełbasy w słoikach odpada
Podobnie sprawa wygląda, jeśli chodzi o glutaminian sodu. Dodatek jest w zasadzie powszechny w małych, naprawdę małych ilościach coś około 0,5%. Co do bezpieczeństwa stosowania to zdania są podzielone, brak naukowego potwierdzenia, jednak opinie skłaniają się jednak ku temu, aby powiedzieć, że szkodzi. A czy są dodawane do wędlin? Często są, jednak są producenci gdzie nie dają do wszystkiego jak leci np. my ;-)
Przepraszam za taki wykład, ale przeraziłem się nieco czytając wasze posty, z których wynika, że wędlina to zło od szatana i należy je tępić. Nie taka była moja intencja pierwszego postu, tylko zasygnalizowanie, że dodatki do wędlin MOGĄ ( wcale nie muszą ) wpływać na przebieg diety MM, a nie samego procesu odżywiania. Jednoznacznie chcę powiedzieć, że dziś nie da się żyć bez konserwantów, bez dodatków do żywności, bez „polepszaczy rzeczywistości”. To tak jakby ktoś chciał wyłączyć z obiegu samochody, bo emitują CO2, bo rocznie ginie ileś tysięcy ludzi i że są czymś złym. Tylko że to nie samochód jest zły, żli sa ludzie, którzy nim jeżdzą bo trzeba nim jeżdzić umiejętnie.
ufff i znowu dłuuuugi post
 
 
     
Ewik  
Platynowy Forumoholik


Na MM od: maj 2004
Aktualnie stosuje DZ: NIE
Pomogła: 85 razy
Wiek: 37
Dołączyła: 01 Sie 2004
Posty: 12486
Skąd: ze wsi
Wysłany: 2007-09-29, 01:22 


majchal, :orany: :bra: :padam: :padam: :padam:
Piękny wyklad :padam: Ale powiedz tak jak blondynce co Twoim zdaniem mozna jesc namm bez duzego ryzyka. Te kabanosy i suche kielbasy mozna, czy nie? :niepewny:
_________________
Najlepszy jest ten czas, który mam przed sobą.

( Milton H. Erickson )
 
 
     
Angua  
Platynowy Forumoholik
Księżniczka Angua i Jamochłon


BMI: 24
Pomogła: 36 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 31 Sty 2005
Posty: 11310
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-09-29, 11:21 


majchal, dziękujemy za niesamowicie interesujący wykład. Jeszcze nikt tak dogłębnie tego tematu nie poruszył.
Ja zawsze staram się kupować te droższe wędliny, bo przynajmniej wiem, że mają one trochę więcej mięsa a mniej "innych dodatków".
_________________
 
 
     
Gusiek  
Mrągowska Bździągwa



Na MM od: czasu do czasu
BMI: 22,3
Pomogła: 750 razy
Wiek: 37
Dołączyła: 05 Sie 2004
Posty: 78642
Skąd: Default City/Mazury
Wysłany: 2007-09-29, 12:51 


majchal, swietnie ze o tym piszesz :okok:
bardzo to wszystko ciekawe, kontynuuj, jak Ci przyjdzie cos jeszcze do glowy
dobrze miec takiego speca na forum ;)
_________________

 
 
     
majchal  

Na MM od: 31-10-2006
BMI: 35
Wiek: 36
Dołączył: 01 Lis 2006
Posty: 28
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-09-29, 13:56 


Ewik napisał/a:
majchal, :orany: :bra: :padam: :padam: :padam:
Piękny wyklad :padam: Ale powiedz tak jak blondynce co Twoim zdaniem mozna jesc namm bez duzego ryzyka. Te kabanosy i suche kielbasy mozna, czy nie? :niepewny:

Zasadniczo daje się 0,5-0,7% w pojedyńczych przypadkach 1% cukrów ( jakichkolwiek typu glukoza, dekstroza ). Tak więc policz sobie na pieszo: zjadasz 1-2 kabanosy czyli około 60-120g wyrobu. Jak są świeże, grube, długie i mało podsuszone to może dojdziesz do 200g. Teraz licząc nawet 1% to daje około 1,2-2,0g cukrów. Jak widać ilości sa dość małe bardzo małe, jednak występują w produkcie. Gdyby je rozpatrywać z punktu widzenia żywieniowego to ta ilość nie wpływa w żaden sposób na skład dziennej diety. Jeśli rozpatrywać pod kątem MM to nawet ta ilość może mieć znaczenie. Jednak takimi ilościami ja się bym nie przejmował, chociaż po głębszej analizie u mnie w jakiś sposób wpłynęły na zahamowanie spadku masy
Dlatego tyle o danych a decyzja nalezy do Was. Ja po dokonaniu eksperymentu jem je nadal :P i się nie przejmuję. Nie można sobie odmawiać wszystkiego i stać się niewolnikiem MM, bo dieta to sposób na życie, a nie katorga i cierpienia w imię zasad Montignaca.
Pozdrawiam i zalecam daleko posunięty rozsądek i zdrowy tok myślenia
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:    
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wykorzystywanie treści zamieszczonych na forum bez zgody właściciela zabronione.
Copyright © 2005 - Dieta Zuzla. All rights reserved.
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 9