Forum Zuzla Strona Główna Forum Zuzla


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Kochani Użytkownicy,

forum jest w nowym miejscu, adres poniżej.

Odświeżyliśmy się trochę, zmieniliśmy silnik forum, uprościliśmy nazwę forum i dopasowaliśmy ją do tematyki ;)
Odrzuciliśmy działy dietowe w których nic się nie działo.

Czy moje konto i posty zostały przeniesione?
Tak, ale trzeba zresetować hasło używając opcji Zalogun -> Nie pamiętam hasła, oraz ustawić nowy awatar.

Nowe forum znajduje się pod adresem: chlorkownia.pl

Miłego pisania!



Poprzedni temat «» Następny temat
Szatnia Diety Zuzla po raz 13
Autor Wiadomość
NetGh0st 
Syn marnotrawny I Fazy :)


Dołączył: 17 Lip 2005
Posty: 268
Skąd: Radzionków
Wysłany: 3 Maj 2017, 20:15   

no tak :D warzywka tam były w domyśle :D dzięki wielkie :)
_________________


Cudów nie ma !!! Liczy sie nasza konsekwencja, wytrwalość i wiara w sukces.
 
 
marlenka 


Dołączyła: 08 Paź 2011
Posty: 14240
Skąd: Legnica
Wysłany: 5 Maj 2017, 11:30   

NetGh0st, tak :D
_________________
Moje Czytanie -----> https://miszmasz79.blogspot.com
 
 
Blansz 

Dołączyła: 05 Maj 2017
Posty: 1
Wysłany: 5 Maj 2017, 23:17   

Witam wszystkich
Jestem nowa, więc muszę sobie wszystko przeczytać i przyswoić , trochę czasu mi to zajmnie.
Mam nadzieję na pomoc i wsparcie...zapinam pasy i startuję:
Moje menu na jutro:\
8:00-9:00 jak wstanę .......jabłko + mandarynka
śniadanie: płatki owsiane parzone + jogobella brzoskwiniowa + rzodkiewki 10 szt / pęczek
obiad: pierś z kurczaka b/s gotowana + sałatka / pekińska + ogórek świeży + surowa marchew + pomidor+ rzodkiewki + własny majonez/
Kolacja: kasza gryczana + kefir
woda do picia ile wejdzie
mam nadzieję, że nie zgrzeszyłam za bardzo;-)
 
 
NetGh0st 
Syn marnotrawny I Fazy :)


Dołączył: 17 Lip 2005
Posty: 268
Skąd: Radzionków
Wysłany: 6 Maj 2017, 18:02   

nie wiem jak proces parzenia płatków wpływa na ich IG, ale to byś się musiała dopytać kogoś mądrzejszego
brakuje warzyw w kolacji
_________________


Cudów nie ma !!! Liczy sie nasza konsekwencja, wytrwalość i wiara w sukces.
 
 
HabiDabiMrovka 

Dołączyła: 13 Maj 2017
Posty: 15
Skąd: Wiedeń
  Wysłany: 20 Maj 2017, 17:44   

Witam!

Jestem na forum od dwóch dni. Napisałam już jeden wątek, jednak upomniano mnie o zadawanie pytań gdzie indziej, tak więc... oto moja historia ;)

MM była moją pierwszą w życiu dietą. Książkę, czy nawet dwie na jej temat, przeczytałam już jakieś 15 lat temu. Ponieważ gotowanie, czy organizowanie posiłków ogólnie, nie było wtedy moją mocną stroną, ciężko było mi ją stosować, do tego doszły zmiany w życiu... w międzyczasie odchudzałam się na różne bardziej lub mniej skuteczne sposoby i w tym przedziale czasowym ubyło mi w sumie około 5 kg, choć waga się wahała w te i z powrotem, a ja wiecznie na głodzie.
Teraz wracam.
W lutym i marcu przeszłam 40 dni postu Ewy Dąbrowskiej i w tym czasie zrzuciłam kolejne 10 kg (do 50 kg - wiem, że mało, ale dopiero poniżej 55 kg czuję się w swojej skórze dobrze.
Od tamtego czasu waga leci nieustannie w górę... Już jest prawie 54... :/
Po początkowych napadach obżarstwa (nie potrafiłam "wychodzić" wg zalecanych tabel, nażerałam się wprawdzie warzywami, owocami, strączkami, kaszami, później wprowadziłam chleb własnego wypieku żytnio-gryczany, oliwę, czasem nażarłam się gotowanego mięsa etc. żadnych słodyczy, fast foodów i tym podobnych, jednak kalorii z tego się też potrafiło nazbierać), udało mi się w miarę wdrożyć zasady MM, opanować głód i ograniczyć kalorie do około 1500 - 1700 na dobę. Staram się ćwiczyć, ale nie ćwiczę aż tyle, aby podejrzewać, że mi masy mięśniowej przyrosło, ogólnie nie prowadzę też typowo siedzącego trybu życia.
Załamuje mnie to. Kłócę się z mężem o te moje ciągłe kuchenne dziwactwa, unikam spotkań z rodziną, bo męczy mnie odmawianie, tłumaczenie... Nie wiem, czy waga się w końcu ustabilizuje? Chciałabym, aby została co najwyżej na tym poziomie. Odstawiłam już nawet wino (sporadycznie z mężem się napiję ze dwie lampki), ograniczyłam kawę, bo przeczytałam tu na forum, że mogą hamować chudnięcie (czyli u mnie pewnie powodować tycie). Od razu zniknął nieustannie towarzyszący głód i myśli krążące bezustannie wokół żarcia.
Może wpiszę swoje przykładowe menu, może ktoś sprawdzi, czy coś robię nie tak, powinnam coś zmienić?

* rano (ok. 8:00-9:00)
- kawa z 1/4 łyżeczki cynamonu, kurkumy, kardamonu, pół łyżeczki kakao (bez cukru).
do tego:
- płatki owsiane/gryczane/orkiszowe - 100g suchych płatków + pół łyżeczki chia + 1ł. siemienia lnianego (wcześniej gotowałam na mleku lub dodawałam jogurt, ale postanowiłam ograniczyć produkty od-krowie)
lub:
- jajecznica z szynką, cebulą i szczypiorkiem (taki nasz weekendowy rytuał z mężem) z około 3 jajek/porcja zagryzana warzywami (pomidor, papryka, ogórek, rzodkiewka) polanymi 1-2 łyżkami oliwy (zamiast chleba)

*lunch (tuż przed 13:00)
- owoce całe lub w formie koktajlu (wychodzi około 0,5 L smoothie) lub sałatki owocowej z: głównie ostatnio borówki amerykańskie i ananas po około 200g, do tego któreś z poniższych: cytryna, pomarańcz, grapefruit, truskawki, do niedawna były też jabłka, ale wywołują u mnie straszne ssanie, więc już ich nie zabieram), czasem z jogurtem naturalnym i rzodkiewki na dodatkową zagrychę (dziś zjadłam 200 g borówek am. z 250 g jogurtu naturalnego).
- kawa z automatu - z mlekiem bez cukru, w ciągu tygodnia, niecodziennie.

*obiad (tuż po 15:00)
- sałatka (z tego, co mam: sałata, pomidory, ogórek, ogórek kiszony, papryka, rzodkiewki, tarta marchewka, szczypiorek), sos winegret, do tego czasem jajko na twardo, tuńczyk w sosie własnym, soczewica/ciecierzyca.

*kolacja (ok. 18:00-20:00 - różnie to bywa, staram się wcześniej, ale też chodzę spać po północy)
- szparagi (ok. 400 - 500 g.) gotowane na parze/w piekarniku/beztłuszczowej frytownicy + 1-2ł. oliwy
lub
- brokuł/kalafior (ok. 500 g.) gotowany na parze + sos na bazie wywaru: koncentrat pomidorowy/passata + przyprawy + czosnek + czasem też papryka, cebula.
- surówka z kapusty kiszonej z porem, marchewką, oliwą z oliwek/olejem lnianym (około pół kilo :zakrecony: )

* ogórki kiszone - jak jeszcze zgłodnieję
* jeśli w danym dniu ćwiczę, staram się wcisnąć w menu jakąś puszkę tuńczyka w sosie własnym po treningu.

Na poście robiłam sobie zakwas buraczany, piłam na czczo lub, gdy zgłodniałam. Planuję znowu przyrządzić. Czy będzie on zgodny z MM?
Na poście i po poście piłam również sporo soku z marchewki i buraka - czy będzie dobry na MM?
Gdzie by tu wcisnąć olej kokosowy? Jak dodam łyżkę do owsianki lub porannej kawy to popełnię duży błąd? (chodzi mi o jego właściwości).

PS. gdzieś mi przemknął podczas przeglądania forum wątek, w którym można było wpisywać swoje menu do kontroli/korekty forumowego eksperta, ale nie wiem, czy to dalej funkcjonuje?

uff... naprodukowałam się... mam nadzieję, że komuś będzie się chciało to czytać ;)

Bardzo dziękuję wszystkim z góry za pomoc, porady i wszelkie sugestie! Wezmę każde zdanie pod uwagę!
 
 
HabiDabiMrovka 

Dołączyła: 13 Maj 2017
Posty: 15
Skąd: Wiedeń
Wysłany: 22 Maj 2017, 07:41   

Poprawię sama siebie. Po lekturze forum znalazłam w swoim menu 3 błędy, skorygujcie, jeśli się mylę:

- brak warzyw do śniadania węglowodanowego
- owoce na drugie śniadanie (tylko na czczo i bez jogurtu, right? czy coś niskotłuszczowego może być?)
- każecie mi pewnie dorzucić jakieś białko do kolacji? ewentualnie jakieś kasze/ryże?
 
 
Mira 



Dołączyła: 08 Wrz 2004
Posty: 98980
Skąd: Chorzów
Wysłany: 22 Maj 2017, 08:04   

nikt Ci tu nie sprawdzi menu bo z BMI 19 nie powinnaś być na żadnej diecie odchudzającej
_________________
 
 
HabiDabiMrovka 

Dołączyła: 13 Maj 2017
Posty: 15
Skąd: Wiedeń
Wysłany: 24 Maj 2017, 00:36   

Nie chcę być na diecie odchudzającej. Problem w tym, że po diecie - półgłodówce zwanej postem Ewy Dąbrowskiej, tyję przekraczając nawet 1500 kcal. Mam dość liczenia kalorii, chcę wrócić do normalnego życia pozostając z moim BMI 19 (czyli w normie), dlatego pomyślałam o tej metodzie. Jednak już nie w celach odchudzających, po prostu nie chcę tyć. To, przy czym inni chudną, jak szaleni, ja po prostu wolniej tyję...
 
 
Mira 



Dołączyła: 08 Wrz 2004
Posty: 98980
Skąd: Chorzów
Wysłany: 25 Maj 2017, 19:53   

HabiDabiMrovka, to poczytaj o II fazie MM :)
_________________
 
 
HabiDabiMrovka 

Dołączyła: 13 Maj 2017
Posty: 15
Skąd: Wiedeń
Wysłany: 26 Maj 2017, 00:17   

W sumie podczas lektury forum też właśnie przyszło mi to do głowy :) Od kilku dni powoli wprowadzam zasady do swojego menu. Póki co z błędami, ale chyba przestałam nabierać masy ;)
 
 
HabiDabiMrovka 

Dołączyła: 13 Maj 2017
Posty: 15
Skąd: Wiedeń
Wysłany: 27 Maj 2017, 10:56   

Czy tylko mnie nie działa wyszukiwarka? Wyświetla mi się taki komunikat:

%
Fatal error: Allowed memory size of 536870912 bytes exhausted (tried to allocate 22643606 bytes) in /home/zuzel/public_html/forum/includes/functions.php on line 1509

Próbowałam na trzech przeglądarkach, na wszystkich to samo
 
 
WiecznieNaDiecie 


Dołączyła: 18 Sie 2013
Posty: 5293
Wysłany: 27 Maj 2017, 16:40   

HabiDabiMrovka, mi się tak robi jeśli klikam to najniższe "szukaj" w połowie strony jest drugie (w sumie pierwsze :66: ) "szukaj" i ono działa ok :)
 
 
WiecznieNaDiecie 


Dołączyła: 18 Sie 2013
Posty: 5293
Wysłany: 27 Maj 2017, 16:40   

Dubel
 
 
HabiDabiMrovka 

Dołączyła: 13 Maj 2017
Posty: 15
Skąd: Wiedeń
Wysłany: 27 Maj 2017, 22:32   

Dzięki, tak działa :)
 
 
HabiDabiMrovka 

Dołączyła: 13 Maj 2017
Posty: 15
Skąd: Wiedeń
Wysłany: 2 Czerwiec 2017, 20:39   

Przepraszam, mam nadzieję, że nie będę niegrzeczna. Czytam forum, Wasze menu i czasem mam wrażenie, że skubiecie, jak gołąbeczki i jeszcze piszecie, że więcej nie dacie rady... Jakim cudem Wy macie jakąkolwiek nadwagę? W porównaniu do Was, to ja żrę... kilka razy obżarłam nawet psa - zżarłam mu wczoraj kawał gotowanej wołowiny, ze pół kilo... z rukolą... z wyrzutów sumienia... Czasem mam wrażenie, że na poście Dąbrowskiej więcej jadłam. A może to tylko tak mi się zdaje, a tak naprawdę Wasze porcje są równie spore, jak moje? :hmm:

tj. np. dzisiaj na obiad:
- talerz pełen różnych sałat, kiszonych ogórków i tym podobnych pomidorów, a do tego pucha tuńczyka w oliwie (180g)
- i do tego drugi talerz: pomidor, kawałek ogórka i papryki, plus kula mozarelli (gram tyle, ile tam fabryka zapakowała)

a na kolację potrafiłam wmucić rybę po grecku (takie dwie mrożone rozmrożone kostki) + całego brokuła gotowanego na parze...

Mam wrażenie, że żrę jak słoń (chyba z wyposzczenia) i chyba dalej tyję (nie mam odwagi się zważyć). Powiedzcie, czy powinnam zmniejszyć porcje? Do ilu kcal powinnam się ograniczyć, aby nie tyć? czy ilości naprawdę nie mają znaczenia?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,333 sekundy. Zapytań do SQL: 9